Urodziny Honorowego Obywatela Wołomina Miron Cichecki – Honorowy Obywatel Wołomina, Honorowy Prezes WKS „Huragan”, legenda wołomińskiego sportu. Aktywny samorządowiec, radny miejski pierwszej demokratycznej kadencji w latach 1990-1994. Odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, Orderem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Armii Krajowej, Złotą Odznaką PZPN i WOZPN oraz tytułem Zasłużony dla Wołomina.
|
|
"Kocham Górki, strasznie kocham, wszystko tam jest, tak symbolicznie podniosłe" – te piękne słowa wypowiedziane przez wielką damę polskiej literatury Zofię Nałkowską w pełni odzwierciedlają jej przywiązanie i miłość do miejsca, w którym spędziła dzieciństwo i młodość. Wołomińskie Górki...ukochane miejsce na mapie życia pisarki. Był to azyl, do którego wracała w dramatycznych momentach swojego życia, miejsce w którym tworzyła, a przede wszystkim dom jej ukochanej matki. Zofia Nałkowska – jedna z najwybitniejszych pisarek XX - lecia międzywojennego urodziła się 10 listopada 1884 roku w Warszawie jako starsza córka Anny i Wacława Nałkowskich. Jej ojciec Wacław Nałkowski był jednym z najwybitniejszych polskich geografów, ważnym przedstawicielem młodopolskiej inteligencji. Matka, poza opieką nad córkami – Zofią i młodszą o cztery lata Hanną, późniejszą cenioną rzeźbiarką, zajmowała się pisaniem podręczników do geografii oraz wspieraniem męża w jego pracy naukowej i społecznej.
|
|

Był znakomitym muzykiem, dyrygentem obdarzonym niezwykłą zdolnością kształtowania orkiestry niejako od podstaw i doprowadzania jej do wyżyn doskonałości, Był też wspaniałym, wręcz natchnionym organizatorem, lepiej powiedzieć twórcą życia muzycznego. Potrafił też jak mało kto przekazywać swe zdolności i wiedzę innym, młodszym w działalności pedagogicznej [...] Znany był też i ceniony za granicą (zwłaszcza w krajach skandynawskich), choć zapewnie nie tak, jak na to zasługiwał. Był indywidualnością wybitną, wyrazistą. Więcej – był w naszym swiecie muzycznym postacią w jakimś sensie jedyną. Nie było w nim nic z owej niby aktorskiej postawy czy pozy, która zrosła się nam niemal z typem rasowego dyrygenta. A przecież dla każdego było z miejsca oczywiste, ze takim dyrygentem jest Wodiczko w każdym calu i że muzyką jest on przesiąknięty na wskroś, czuło się wprost, że poza robieniem muzyki mało co dlań naprawdę istnieje” - te słowa Bohdana Pocieja w pełni oddają wielkość Bohdana Wodiczki.
|
|
"Jako student szkoły filmowej zobaczyłem etiudę, którą – jeżeli dobrze pamiętam zrealizowała Ewa Petelska. Nie pamiętam tytułu tej etiudy, nie pamiętam o co w niej chodziło, ale było tam sfotografowane brudne okienko piwnicy, a za nim ulica z widocznymi nogami przechodzących ludzi. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale było to ujęcie tak zmysłowe, tak plastyczne a na tle ówczesnej socrealistycznej konwencji – bezinteresowne, że zachwyciło mnie ono i pamiętam je do dziś. W tym jednym ujęciu zobaczyłem nagle coś z prawdziwego kina, pomyślałem od razu: to jest człowiek z którym musze robić następną etiudę." Tym człowiekiem był Jerzy Lipman, studentem zaś, który chciał z Lipmanem zrealizować swoją etiudę - Andrzej Wajda. Udało im się tego dokonać w 1951 r. Jerzy Lipman był autorem zdjęć do etiudy Wajdy pt. "Ceramika iłżecka".
|
|
|
|
|
<< Początek < Poprzednia 1 2 Następna > Ostatnie >>
|
|
Strona 1 z 2 |